Czy koronawirus wpłynął na zanieczyszczenia powietrza w Europie? [NASZA ANALIZA]

Czy koronawirus wpłynął na zanieczyszczenia powietrza w Europie? [NASZA ANALIZA]

Docierają do nas publikacje wskazujące, że epidemia koronawirusa w Europie zredukowała zanieczyszczenia powietrza na Starym Kontynencie. Dementujemy – za wcześnie na takie wnioski. Martwi nas jednak co innego… 

Przed kilkoma dniami, media na całym świecie obiegły zdjęcia satelitarne wskazujące, że wstrzymanie gospodarki wywołane epidemią koronawirusa w Chinach wpłynęło na drastyczne polepszenie jakości powietrza w tym dotkniętym zwykle silnymi zanieczyszczeniami rejonie świata. 

W tym tygodniu, europejskie media wieszczą – pauza, jaką wcisnęła niemal cała Europie sprawia, że jakość powietrza znacząco poprawiła się w dramatycznie dotkniętych pandemią Włoszech jak również podejmującej dość kontrowersyjne kroki w związku epidemią Wielkiej Brytanii. 

Sprawdziliśmy to, biorąc pod uwagę nasze sensory w Warszawie, Londynie, Bukareszcie i okolicach jeziora Como (Lombardia, Włochy). 

Obserwując przebiegi zanieczyszczenia powietrza za marzec obecnego oraz ubiegłego roku można dojść do wniosku, że jeśli chodzi o stężenia pyłów zawieszonych w powietrzu nie widać istotnych różnic pomiędzy kolejnymi latami. 

Ma to miejsce zarówno dla Londynu, Warszawy, Bukaresztu czy Lombardii. Co więcej w wiele dni zanieczyszczenie w tym roku jest widocznie wyższe niż rok wcześniej. Nie widać też wpływu na wyniki wprowadzanych w ostatnich dniach restrykcyjnych ograniczeń i zakazów. Może to prowadzić do wniosku, że transport oraz przemysł, który w największym stopniu uległ zmianie pod wpływem epidemii nie ma wielkiego wpływu na zanieczyszczenie powietrza, niezależnie od kraju.

Obserwowane stężenia muszą więc być głównie powodowane przez niską emisję oraz inne lokalne źródła i największy na nie wpływ będzie miała wyłącznie pogoda, w szczególności temperatura – jeśli chodzi o wzrost i wiatr oraz deszcz w przypadku wystąpienia spadków stężeń zanieczyszczeń. 

Powinno nas martwić jednak co innego. 

Światowa prasa, taka jak choćby amerykański “Washington Post” czy brytyjski “The Guardian” powołując się na wiarygodne źródła naukowe informuje, że palenie papierosów oraz dodatkowe schorzenia układu oddechowegomogą znacząco wpłynąć na negatywny przebieg Covid-19 jeśli zakażenie zostanie u takiej osoby zdiagnozowane.  

“Według naszej obecnej wiedzy, jest wielce prawdopodobne, że ludzie palący oraz oddychający zanieczyszczonym powietrzem gorzej odczują wirusa covid, niż osoby oddychające świeżym powietrzem i niepalące” – powiedział Aaron Bernstein – dyrektor Centrum Klimatu, Zdrowia i Globalnego Środowiska na Harvard T.H Chan School of Public Health cytowany przez “Washington Post”. 

Nie wszyscy naukowcy są zwolennikami tej hipotezy, jednak przeczą temu dowody wynikające z analizy przebiegu wirusów SARS i MERS, które dotknęły Azję w latach ubiegłych. Z analizy wynika bowiem, że w regionach charakteryzujących się gorszym powietrzem, statystycznie przebieg choroby u pacjentów miał bardziej skomplikowany przebieg. 

Wielu z nas mieszka w rejonach Europy, gdzie zanieczyszczenie powietrza jest bardzo dużym problemem. Czy powinniśmy się zatem obawiać, że smog może być dodatkowym czynnikiem, który sprawia, że pandemia koronawirusa będzie dla nas jeszcze boleśniejsza w skutkach? 

Na pewno warto w tym miejscu zaapelować – jeśli w jakikolwiek sposób możemy się przyczynić do redukcji zanieczyszczenia powietrza (w przypadku Polski jest to np. ogrzewanie domów złej jakości materiałami), zróbmy to niezwłocznie.

Dla dobra całego społeczeństwa. Dla dobra nas i ludzi, których kochamy.