Dziura ozonowa – o co w tym wszystkim chodzi? Przyczyny i skutki przerzedzania się ozonosfery

Dziura ozonowa – o co w tym wszystkim chodzi? Przyczyny i skutki przerzedzania się ozonosfery

Problem dziury ozonowej jest na tyle głośny, że z pewnością nie raz, nie dwa obił Ci się o uszy. Być może słyszałeś o nim w mediach, a nawet jeszcze w szkolnej ławce. Od lat 80. naukowcy rozpoczęli masową krucjatę przeciwko freonom, które mogły zupełnie zrujnować nasz ekosystem. Co powoduje takie komplikacje? Czego powinniśmy się obawiać? Wreszcie – czy dziura ozonowa wciąż nam zagraża?

Co to jest dziura ozonowa?

Dziura ozonowa to zjawisko, które polega na redukcji ilości ozonu w stratosferze (a dokładniej w ozonosferze). Jest to bardzo niebezpieczny proces, ponieważ warstwa ozonu chroni nas przed promieniowaniem ultrafioletowym, pochłaniając znaczną część promieni, które docierają do Ziemi ze Słońca.

Ozon tworzy się i rozpada pod wpływem światła słonecznego, dlatego odnotowuje się jego wahania w skali roku; poza tym naturalny stan ozonosfery zmienia się z zależności od szerokości geograficznej. Mimo to naukowcy odnotowali w latach 80. wyraźny spadek zawartości ozonu w stratosferze i dowiedli, że jest to ubytek o charakterze antropogenicznym. Oznacza to, że winę za taki stan rzeczy ponoszą ludzie, a konkretniej wzmożona emisja freonów używanych do produkcji aerozoli. Największe „dziury” w ozonosferze obserwuje się w obszarach podbiegunowych, a zwłaszcza nad Antarktydą.

Przyczyny powstawania dziury ozonowej

Ozon stratosferyczny powstaje na skutek działania promieni UV na cząsteczki tlenu. Jednocześnie promienie słoneczne oddziałują na przedostające się do atmosfery freony i rozkładają je na chlor, węgiel i fluor. Ozon reaguje z atomami chloru i rozpada się na zwykły tlen dwuatomowy. Te reakcje zachodzą aż do momentu całkowitego usunięcia chloru albo.. wyczerpania się cząstek ozonu.

Niestety cząsteczki freonów nie rozpadają się w troposferze i nie reagują z innymi substancjami; mogą krążyć w atmosferze bez żadnego uszczerbku nawet przez 100 lat. Rozkładają się dopiero wtedy, gdy przedostają się do ozonosfery. Obliczono, że zawartość ozonu malała w niepokojącym tempie – na równiku ok. 0,2% rocznie, a w szerokościach umiarkowanych do 0,8% w ciągu roku. Najgorzej było jednak tuż nad Antarktydą, gdzie ubytek powiększył się w krytycznym momencie aż o 15%.

Dlaczego właśnie obszary podbiegunowe są szczególnie narażone? Niestety gazy, w tym freony, wędrują po całej atmosferze i przedostają się także nad bieguny. Choć Antarktyda znajduje się bardzo daleko od największych źródeł emisji, Europy i Stanów Zjednoczonych, wciąż zbiera więc żniwo błędów popełnianych w wysoko rozwiniętych krajach. Sprawę dodatkowo utrudnia noc polarna – w związku z długim okresem niedoświetlenia ozon wytwarza się o wiele wolniej, podczas gdy jego rozpad spowodowany przez zanieczyszczenia wcale nie ustaje. Ozon jest więc niszczony szybciej niż wytwarzany, a to zwiastuje systematyczną redukcję warstwy ozonowej i… ekologiczną katastrofę.

Skutki rozrastania się dziury ozonowej

Dlaczego dziura ozonowa jest tak palącym problemem? Okazuje się, że może ona mieć bardzo poważne konsekwencje dla życia, jakie znamy. Głównym zadaniem ozonu stratosferycznego jest pochłanianie promieni UV, które potrafią być bardzo szkodliwe dla organizmów żywych. Mogą prowadzić do oparzeń skóry i uszkodzeń komórek, trwale zmieniać materiał genetyczny oraz powodować choroby nowotworowe, w tym czerniaka. Oprócz tego promieniowanie UV wywołuje spadek odporności i sprawia, że organizm jest bardziej podatny na zakażenia wirusami czy pasożytami. Niepowstrzymane przez ozon słońce może pogorszyć stan skóry (jeśli nie smarujemy się kremem z filtrem, ryzykujemy przyspieszone procesy starzenia); jest też bardzo niebezpieczne dla oczu i może powodować np. zaćmę (dlatego tak ważne jest noszenie okularów przeciwsłonecznych).

Dziura ozonowa jest groźna nie tylko dla ludzi i zwierząt, ale w ogóle dla całej Ziemi – w tym roślin i środowiska. Promieniowanie UV szkodzi wielu gatunkom roślin żywieniowych, a redukcja ilości ozonu w atmosferze powoduje znaczące zmiany klimatyczne.

Wygraliśmy walkę, ale nie wojnę

Jeszcze 25 lat temu freony były wykorzystywane na powszechną skalę m.in. w lakierach, przemyśle kosmetycznym i medycynie, a także w sprężarkach, urządzeniach klimatyzacyjnych i chłodniczych.

W 1985 roku, niedługo po wstrząsających odkryciach naukowców, uchwalono tzw. Konwencję Wiedeńską w sprawie ochrony warstwy ozonowej. Zobowiązywała ona podpisane kraje do redukcji emisji freonów i do prowadzenia wiadomych pomiarów. Dwa lata później przedstawiciele 20 państw podpisali także dopracowany Protokół Montrealski, który obligował do całkowitej rezygnacji z freonów. Do dnia dzisiejszego na jego warunki przystało 160 krajów, a emisje freonów spadły o ponad 90%.

W 2018 roku na łamach „Deutsche Welle” mogliśmy przeczytać bardzo dobre wieści – ochronna warstwa ozonowa zaczęła się wreszcie odbudowywać. Od 2000 roku leczenie utrzymuje się w tempie ok. 2% rocznie. Jednocześnie wykryto wznowienie emisji freonu-11 na obszarze wschodniej Azji, a ONZ zaapelowało o dokładną identyfikację źródła zanieczyszczeń. Udało nam się powstrzymać ogromną katastrofę ekologiczną, ale nie znaczy to, że możemy stracić czujność – dziura ozonowa wciąż pozostaje realnym zagrożeniem.

Źródło:

https://smoglab.pl/dziura-ozonowa/
https://www.conserve-energy-future.com/causes-and-effects-of-ozone-hole.php
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dziura_ozonowa